22 czerwca 2017

Przygody z podróży

„O matko! Ta znowu jedzie. Musze poszukać innego miejsce.”

Ile trzeba było się nakombinować, żeby znaleźć dobre miejsce w pociągu!

Tu nie, bo ten zagaduje.

Tu nie, bo ten mlaska.

Tu też źle, bo ta ciągle gada przez telefon.

Ten się rozwala na dwa siedzenia.

I tak dalej i tak dalej…

Dobrym patentem było to, że można było udać, że się śpi, wtedy nikt nie zagadywał. Swoją drogą często faktycznie zasypiałam, bo godzina snu w pociągu była naprawdę cenna. Chyba z dwa razy zdarzyło mi się przejechać mój przystanek. Na 3 lata jeżdżenia chyba nie ma tragedii?

Będąc przy temacie pociągów opowiem Wam moją pierwszą podróż samej pociągiem. W zasadzie byłam z Kamilą, ale ona miała z pociągami tyle wspólnego co ja. Po Liceum wybrałyśmy się do Gdańska zapisać na studia. Nie znałyśmy drogi do naszej szkoły, która jest około 20 minut od Dworca. Kilka godzin zajęło nam jej znalezienie! Byłam wykończona. Dosłownie. Na dodatek był mega upał. W drodze powrotnej wsiadłyśmy do pociągu, który jak się okazało jechał do Elbląga zamiast Pelplina. 

Myślałam, że wszystkie pociągi przejeżdżają przez Pelplin. 
Co za naiwność! 

Na dodatek miałyśmy bilet do Pelplina a nie Elbląga! Dodatkowy stres... Kiedy pociąg przejeżdżał przez most, zorientowałyśmy się, że coś jest nie tak. Miałyśmy głupawkę z nerwów. Postanowiłyśmy wysiąść w Malborku. Niestety trafiłyśmy na remont dworca. Kolejne utrudnienie. Musiałyśmy poszukać miejsca, w którym kupuje się bilet. Udało się, jednak na pociąg trzeba było trochę poczekać. Poryczałam się. Taka była ze mnie beksa! 

Kamila zapanowała nad sytuacją.

Ps. Kiedyś prosiłam Boga o dobrą pracę, dobry dzień, żeby nie było za dużo przeszkód na mojej drodze, żeby ludzie byli dla mnie uprzejmi, żeby było mnie stać na to czy na tamto. Niedawno do mnie dotarło, że można to wszystko osiągnąć mając spokój ducha, optymizm, odwagę. Teraz proszę Boga właśnie o to. Moim zdaniem jest to klucz do szczęśliwszego życia. Bycie uśmiechniętym i życzliwym dla innych jest nie tylko miłe dla otoczenia, ale i dla nas. Będąc pozytywnie nastawionym do świata można więcej osiągnąć, zdobyć lepszą pracę, otaczać się życzliwymi ludźmi. Jeśli chodzi o unikanie przeszkód, teraz wolę je pokonywać i nie tracić przy tym dobrego podejścia do życia. Moim zdaniem w tym tkwi cały szkopuł. Każdy napotka wiele problemów, z którymi musi się zmierzyć. Jedni się załamują i biadolą na swoje życie (byłam w tym mistrzem!), inni idą naprzód mimo wszystko. Takiemu ponurakowi jakim byłam, ciężko się przestawić. Aczkolwiek się staram i chwała mi za to!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail