16 maja 2017

Zalety kontra wady

Zachwycają mnie ludzie, którzy  skupiają się przede wszystkim na swoich zaletach. Potrafią się ich tak mocno uchwycić, że zapominają o tym, co mają nie takie jak powinni. Jeszcze lepsze są osoby, które ze swoich wad potrafią zrobić zalety. 
Pamiętam, że kiedyś koncentrowałam się tylko na swoich wadach. Wyszukiwałam je i wyolbrzymiałam. Dziwiłam się, że z taką ilością mankamentów mogę w miarę wyglądać. W ogóle, dużo prościej było mi wymienić co mam nie tak niż co jest we mnie super. Ciekawe jak dziś wyszedłby taki sprawdzian? Zresztą doszłam do wniosku, że ludzie oczywiście piękni mogą się szybko znudzić, opatrzyć, a ci którzy mają coś nietypowego, może nawet nieładnego są bardziej intrygujący. To tylko moja opinia, nie bierzcie nic do siebie.
Ja z kolei byłam dobra w przerabianiu zalet na wady. Pesymistka do sześcianu!
Moja systematyczność była dla mnie niczym wybitnym. To, że szybko zapamiętuje i potrafię uczyć się na pamięć, także było słabe. Chciałam być dobra z przedmiotów ścisłych, bo to moim zdaniem świadczyło o wysokiej inteligencji. Może i tak, ale najważniejsze to uchwycić się tego, co mamy i zrobić z tego swój niezaprzeczalny atut. Naprawdę musimy pokochać sami siebie, bo nikt za nas tego nie zrobi. 
Wiem, że to banał. Jednakże moim zdaniem  tego typu banały są receptą na szczęście.
Nierzadko komentuje się kobiety bez makijażu, często gwiazdy, że wcale nie są takie ładne, że z taką tapetą każda byłaby piękna. Wiadomo, że każdy chce wyglądać jak najlepiej. Dlaczego nie korzystać z tego, co jest dostępne, jeśli ktoś ma na to ochotę? Lepiej się nie malować i czuć się cały dzień paskudnie dla idei? Po to, żeby nikt nam nie zarzucił, że jesteśmy ładne tylko z tapetą? Podobnie jest z ubraniami. Ubieramy to, w czym się dobrze czujemy, co jest często równoznaczne z dobrym wyglądem. Czeszemy, malujemy włosy itp. Oczywiście są też kobiety tak piękne, które nie potrzebują praktycznie nic. Szczęściary!
A na koniec hit dnia:
„Grzesiu, nie mam już żółtych włosów?”
„Nie, teraz masz fioletowe”
Na dokładkę:
„Ile mi daje ta opaska, mega mi w niej ciepło”
„No, na pewno zakrywa fioletowe włosy”
Umyłam włosy i fiolet stał się mniej intensywny. Szczerze mówiąc, wstydziłam się wyjść bez mojej opaski, bo światło słoneczne jest bezlitosne. Raz się zapomniałam i wyszłam na podwórko przestawić samochód. 
Dwaj sąsiedzi długo zatrzymali na mnie wzrok…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail