21 kwietnia 2017

Pewność siebie

Podziwiam ludzi pewnych siebie. 

Autentycznie, szczerze podziwiam! 
Kiedyś miałam wrażenie, że niektóre osoby nie powinny być pewne siebie, że nie mają do tego prawa, bo mało wiedzą, nie mają gustu itp., itd. Aż pewnego razu doszłam do wniosku „A niby dlaczego? Co daje prawo do pewności siebie lub je odbiera?” 
Tylko my sami. 
Swego czasu irytowały mnie pewnie siebie osoby. Myślałam sobie "A co ta, się tak panoszy?" (byłam wredna). Teraz myślę, że po prostu im zazdrościłam. Nigdy nie byłam pewna siebie. Teraz też szału nie ma. Ale tu znowu stosuje moją ukochaną zasadę „No trudno, nie jestem to nie jestem” i niepewność mija. Na mnie to działa.
Najgorzej było jak dojeżdżałam do pracy pociągiem albo autobusem. Nie mogłam wytrzymać z ludźmi. Jeden chrząkał, drugi prychał, trzeci gadał przez telefon, czwarty pachniał tak jakby przetestował połowę perfum z  drogerii i tak w kółko. Nie cierpiałam ludzi. Najgorzej było, gdy nie miałam siedzącego miejsca. Zmęczenie dolewało oliwy do ognia. Chciałam wysadzić wszystkich w kosmos. 
Teraz uwielbiam obserwować ludzi. Nie, nie myślcie, że chamsko się na kogoś gapie (mam nadzieje, że robię to dyskretnie). 
Lubię patrzeć na eleganckie kobiety, które są przesympatyczne, pomocne, elokwentne. Wtedy też mam ochotę taka być. Od ludzi, którzy się kłócą albo burczą na siebie, nauczyłam się, jak to brzydko wygląda i staram się tak nie robić. Niestety czasem mi nie wychodzi. Niesympatyczni, sztywni ludzie również z boku źle wyglądają.
Ps. Wczoraj byłam z mamą w przychodzi. Recepcjonistka była bardzo służbowa, oschła i rzeczowa. Niedawno kiedy tam byłam, była inna Pani w recepcji, od której biło ciepło, życzliwość. Był to niesamowity kontrast. Atmosferę tworzą ludzie. To od nas zależy jak dane miejsce wygląda. Sama nie należę do osób, które są pogodne, uśmiechnięte... Najważniejsze jednak starać się to zmienić. O ile piękniejszy byłby świat, gdyby każdy się czasem postarał. 
Mój mąż ochrzaniał mnie zawsze, kiedy nie mówiłam w sklepie dzień dobry albo do widzenia. Miał rację.
Ps. (number 2) W pobliskiej aptece pracuje ekspedientka, która jest niezbyt miła. Kiedyś mnie tym wkurzała, aż w końcu ją olałam. Nie odpłacam jej tym samym. Wręcz przeciwnie jestem bardzo uprzejma. Uprzykrzanie sobie nawzajem życia nie ma sensu. Życie jest na to naprawdę za krótkie. Wiem, że to banał. Aczkolwiek bardzo prawdziwy.
Ps. (number 3) Zaczynam się garbić, bo Klaudia uczy się chodzić. Zasnęła na spacerze, zdołałam przenieść ją do samochodu, z samochodu do domu i się nie obudziła! Sukces. Mam nadzieje, że godzinkę jeszcze pośpi mój bobas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj przez e-mail